Modrzewiowy kościółek św. Sebastiana położony na południowo-wschodnich obrzeżach Wieliczki, na stromym zboczu wśród kilkusetletnich drzew. Jego budowa została rozpoczęta w 1581 roku, dzięki staraniom ówczesnego żupnika wielickiego Sebastiana Lubomirskiego. Konsekracji świątyni dokonał kardynał Jerzy Radziwiłł w 1598 roku. Wzniesiony został jako wotum wdzięczności za ocalenie miasta od epidemii cholery. Miejsce, na którym stoi było cmentarzem gdzie grzebano zmarłych z powodu wspomnianej epidemii.
Prezbiterium i nawa posiadają oddzielne dachy pokryte czerwoną dachówką. Na kalenicy nawy wznosi się pokryta blachą wieżyczka na sygnaturkę zwieńczona latarnią. Ściany świątyni oszalowane są pionowymi deskami. Od strony zachodniej do nawy przylega dwukondygnacyjna niska wieża zwieńczona baniastym hełmem.
W centralnym punkcie wnętrza znajduje się ołtarz główny wykonany w stylu rokokowym z obrazem patrona św. Sebastiana. Oprócz niego świątynia posiada dwa boczne ołtarze, wczesnobarokowy z obrazem Najświętszej Marii Panny i barokowy, którego główną częścią jest krucyfiks z wieku XVII.
Świątynie dekoruje polichromia wykonana w 1906 roku przez Włodzimierza Tetmajera. Między kompozycjami kwiatowymi przedstawia ona m.in.: św. Sebastiana, św. Kingę i innych świętych: Wincentego Kadłubka, Stanisława ze Szczepanowa, Iwo Odrowąża, Kazimierza, bł. Salomeę.
Inną cenną rzeczą, w kościele, są witraże krakowskiej firmy Żeleńskiego wg projektu Stanisława Matejki, bratanka Mistrza Jana.
Patron kościoła, Święty Sebastian żył w III w. był męczennikiem za czasów cesarza Dioklecjana, zginął w obronie Chrystusa, prawdopodobnie w 287 r. Jest m.in. patronem w chorobach zakaźnych, inwalidów wojennych, kamieniarzy, ogrodników, strażaków, strażników, strzelców i żołnierzy oraz orędownikiem w czasie epidemii (nie przypadkowo więc Kościół nazwano jego imieniem).
W 1220 roku z polecenia biskupa Iwo Odrowąża na lewym brzegu Warty w Mstowie wzniesiono warowny klasztor Kanoników Regularnych.
W XVI w. wybudowano fortyfikacje, które zachowały się do naszych czasów niemal w całości. Miały one postać muru obronnego, wzmocnionego przez 10 baszt. Wjazd na teren klasztoru prowadził od strony południowej, przez potężna bramę pełniącą obecnie role dzwonnicy. Okrągłe baszty stanęły w narożnikach murów. W kurtynach dwie od wschodu, dwie od południa i jedna niezachowana od północy. Całość założenia wzmocniona była dodatkowo fosą i wałami zniwelowanymi po potopie .W połowie XVII obwarowania nie oparły się artylerii wojsk szwedzkich, które zdobyły i spaliły miasto wraz z klasztorem. Fortyfikacje mstowskie są najlepiej zachowanym przykładem umocnień klasztornych z XVI w.
Zalipie to niewielka wieś na terenie Powiśla Dąbrowskiego. To co wyróżnia ją spośród innych okolicznych miejscowości, to niezwykle barwne malowidła. Zalipiański zwyczaj malowania chat zrodził się z tradycji wiosennego bielenia wapnem ścian domów. Jednak tylko tutaj miejscowe gospodynie miały, na tyle fantazji, by na białych ścianach namalować jeszcze kwiatowe freski. Corocznie przed Zielonymi Świątkami ściany domów, różnych pomieszczeń gospodarczych, studni, płotów, a nawet psich bud pokrywają się dekoracją malarską.
Do najpiękniej dekorowanych obiektów należy zagroda Felicji Curyłowej, stanowiąca obecnie filię Muzeum Okręgowego w Tarnowie. Można w niej podziwiać przepięknie udekorowane wnętrze. Nie tylko ściany, ale także piece, ławy, stoły i sufity, naczynia kuchenne oraz pamiątki dokumentujące działalność i życie malarki.
Z kolei w Wiejskim Domu Kultury, tak zwanym Domu Malarek, można obejrzeć wystawę poświęconą tradycji malowania oraz kupić wyroby artystek ludowych z charakterystycznymi dla Zalipia malunkami bukietów kwiatowych.
Drewniana zabudowa Zalipia nie jest zwarta obiekty rozproszone są na dużej przestrzeni i trzeba trochę pokrążyć po wsi, by zobaczyć pomalowane domy.
Warto na koniec zajrzeć do kościoła, w którym tez są oczywiście kwiatowe malunki.
Zalipie najlepiej odwiedzić wiosną lub latem.. Idealnym terminem jest weekend po święcie Bożego Ciała. Wówczas w Zalipiu odbywa się konkurs dla malarek ludowych - "Malowana Chata".
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 10553
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
„Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie” – pisał Wincenty Pol. W Polsce, jest wiele miejsc zapomnianych , ciekawych, pełnych zabytków które warto zwiedzi...
więcej...„Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie” – pisał Wincenty Pol. W Polsce, jest wiele miejsc zapomnianych , ciekawych, pełnych zabytków które warto zwiedzić.
schowaj...Witam
Mam na imię Krzysztof i mieszkam w Krakowie.
W moim blogu zobaczycie zdjęcia z wakacji i weekendowych wypraw po okolicach Krakowa.
Myślę że nie trzeba od razu jeździć w dalekie i odległe kraje by zobaczyć cuda natury, czy niezwykle zabytki. Wystarczy wybrać się gdzieś zupełnie blisko. Czasami w najmniejszej wiosce czy miasteczku kryją się ślady przeszłości, które warto zobaczyć i utrwalić nim znikną bezpowrotnie.
Kontakt
GG 12036247
cudzechwalicie@wp.pl